Nowoczesne myślenie
W ostatni weekend byłam w Krakowie. Odprowadzałyśmy z koleżanką niepełnosprawnego kolegę (od urodzenia ma problem z chodzeniem) na przystanek tramwajowy. Nasze wrażenia z tego nocnego spaceru były bardzo podobne: czułyśmy na sobie ciekawski wzrok każdego przechodnia (gapia).
Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego niepełnosprawność wciąż wywołuje: zdziwienie, emocje, zakłopotanie, wstyd? Czy w Polsce zmienia się podejście do problemu niepełnosprawności? Czy w miarę dostosowywania naszego państwa do standardów europejskich, również w obszarze problemu niepełnosprawności zmienia się również nasze prywatne myślenie na ten temat?
Wydaje się , że w wciąż pokutuje przestarzała wizja tzw. modelu medycznego, który koncentruje się przede wszystkim na uszkodzeniach organizmu jednostki, a co za tym idzie na jej rehabilitacji. Osoba z niepełnosprawnością fizyczną bądź psychiczną traktowana jest tu przedmiotowo, jako „obiekt” działań charytatywnych, zależna, niezdolna do pracy.
Bardzo często czynnikiem demotywującym jest niestety nieodpowiednie podejście lekarza, nie do końca angażującego się w problemy swych pacjentów i często zbyt pochopnie wydającego niewłaściwe decyzje, np. podważające zdolność osoby niepełnosprawnej do podjęcia pracy zawodowej. W ten sposób z miejsca jest ona spychana na margines społeczny i zwyczajnie dyskryminowana.
Na czym więc polega nowoczesność w postrzeganiu niepełnosprawności (bo takowe podejście od lat z powodzeniem funkcjonuje już na Zachodzie np. model społeczny w Wielkiej Brytanii, czy tzw. mniejszościowy w Stanach Zjednoczonych)? Na traktowaniu osoby z niepełnosprawnością PODMIOTOWO; uświadomieniu sobie, że jest to obywatel taki jak każdy inny, z tymi samymi prawami i obowiązkami, ambicjami i marzeniami; koncentracji na potencjale takiej osoby, przy jednoczesnym rozpoznaniu jej słabych i mocnych stron i wykorzystaniu tego co w niej najlepsze.
Niepełnosprawność w takim ujęciu jest wynikiem interakcji jednostki, posiadającej pewne cechy wyróżniające (np. zły stan zdrowia) z otoczeniem , a nie anormalność. To nie niedobór, a jedynie różnica. To nie fakt negatywny, a jedynie obojętny. Usuwanie barier psychospołecznych związanych z niepełnosprawnością polega nie tyle na leczeniu, co przede wszystkim na pozytywnej interakcji pomiędzy jednostką a społeczeństwem, czynnikiem sprawczym będzie tu nie tyle specjalista, co sama jednostka.
Co możemy, a raczej powinniśmy zrobić? Zmienić myślenie – niwelować bariery (nie tylko architektoniczne), rewidować polityki, wzorce kulturowe i społeczne, doskonalić system edukacji, tworzyć programy aktywizacji zawodowej, dawać szansę, wychodzić naprzeciw, integrować, kreować rzeczywistość elastyczną i otwartą, rozmawiać, ale przede wszystkim DZIAŁAĆ. W Polsce rzeczywiście powoli widać zmiany (szczególnie w środowisku akademickim i NGO-sów), tylko jakoś za słabo, zbyt cicho się tym chwalimy. A warto.
Polecam:
www.dareproject.eu
http://wiadomosci.ngo.pl/x/43394
http://www.firr.org.pl/1/nasze-publikacje.html
Magdalena Filipowska
