Białych 7

6 Feb 2012

Białych Rybnik

CRIS mieści się na ulicy Jadwigi i  Feliksa Białych. Wbrew temu, co czasem sugerują nam złośliwi znajomi wcale nie chodzi o przeciwników bolszewików. To nie ten zabór.

Kim  byli patroni naszej ulicy? Łatwiej znaleźć informacje na temat Feliksa Białego. Był on w okresie międzywojennym lekarzem powiatowym. W Internecie można odszukać  wątki dotyczące tej osoby w polityce – był gorącym zwolennikiem przyłączenia Górnego Śląska do Polski. Zabierał głos na manifestacjach, mobilizował miejscowych.

Jego żona Jadwiga była aktywną działaczką rybnickiego PCK. Koło Polskiego Czerwonego Krzyża w Rybniku w okresie międzywojennym było kierowane przez Eufrozynę Weber,  żonę burmistrza Rybnika. Wedle mojego stanu wiedzy to Jadwiga i Feliks Białych założyli to koło. Założyli jedną z najdłużej działających na tym terenie organizacji pozarządowych!

Na stornie www.jasky.pl… znalazłem taki sympatyczny  fragment o patronach naszej  ulicy „sławny doktor Biały(…) wychodził przed wojną na spacer ze swymi dwoma chartami. Jego żona Jadwiga aktywnie działała w rybnickim oddziale PCK (…). Państwo Biali chodzili na Kościelną do kawiarni Maksymiliana Nowaka na kawę.”

Piotr Masłowski

Dobry rocznik

27 Jan 2012

Winiarze mówią, że to był kiepski rok. Rok 2002. Bardzo zły w całej Francji. Na południu wręcz katastrofalny. Ulewne deszcze w ostatnich, poprzedzających winobranie dniach zniszczyły nadzieję na dobre zbiory tego roku.

Oczywiście najlepsi winiarze, nawet w najgorszym roku potrafią zrobić przyzwoite wina. Zazwyczaj kosztem wydajności, jednak nawet oni muszą pogodzić się ze słabszą strukturą i niższym potencjałem dojrzewania (za: winomania.pl).

My wiemy swoje. Rok 2002 w pozarządówce to był bardzo udany rok. Jak może być inaczej, skoro w tym roku swoje dziesięciolecie obchodzą bowiem organizacje, które należą do najbardziej rozpoznawalnych w regionie.

10 latek skończą niebawem  Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom Rybnika-Boguszowic „17-tka” (www.klub17-tka.pl) oraz Fundusz Lokalny Ramża (www.ramza.org). W maju mija także 10 lat od zarejestrowania w Krajowym Rejestrze Sądowym CRIS-u.

PS. A we wrześniu 10 lat skończy mój syn Robert.

Piotr Masłowski

Komu komunitaryzm, czyli refleksje po świętach

10 Jan 2012

Nie raz i nie dwa zastanawiałem się nad tym czy istnieje idea, która oddaje istotę naszej (CRIS-owej, pozarządowej)  roboty.

Z jednej strony zachęcamy do współdziałania, pomocy innym, ponoszenia odpowiedzialności za swoje czyny, ale także innych. To wygląda znajomo. Pewnie każda religia monoteistyczna opiera się na takich założeniach. Z drugiej jednak strony cenimy sobie indywidualność, podkreślamy kreatywności i niezależność. Cenimy sobie ponad wszystko wolność. Tutaj znacznie trudniej odnaleźć się w jakimkolwiek kościele, opartym na niepodważalnych dogmatach i hierarchii.

Zawsze bliski wydawał mi się liberalizm. Jednak klasyczny dylemat dotyczący tego, czy za kradzież chleba biedak i bogacz powinni być traktowani równo pokazuje, że nie jestem w pełni liberalny. Kontekst społeczny, zamożność ma dla mnie znaczenie. Biedak powinien mieć lżej. Solidarność, odpowiedzialność społeczna to dla mnie znacznie więcej niż puste slogany. Niestety ciągle mam wrażenie, że żyję w kraju gdzie ludzie  psioczą na bogatych, ale marzą o tym żeby opływać zbytkiem i nie liczyć się z innymi.

O komunitaryźmie pierwszy raz usłyszałem na konferencji „Mój samorząd” z ust profesora Wojciecha Łukowskiego. W świątecznej “Wyborczej” znalazłem wywiad z  patronem  intelektualnym tego prądu ideologicznego. Amitai Etzioni mówi między innymi tak: „naturalnej konkurencji dla zakupów, w sensie inwestowania energii upatruję w relacjach z innymi – trzeba więcej czasu poświęcać na rodzinę, przyjaciół, lokalne społeczności, wolontariat, służbę społeczną, politykę. Chodzi nie o altruizm, lecz o wzajemność”.

Przede mną morze pasjonującej lektury  na temat komunitaryzmu.

Piotr Masłowski

Komu jeden procent podatku?

29 Dec 2011

Od stycznia do końca kwietnia podatnicy rozliczający się z fiskusem będą mogli wesprzeć procentem swojego podatku organizacje pożytku publicznego. Warto przypomnieć ostatnie lata z “dobrym procentem”.

Kiedy 1 stycznia 2004 roku zaczęła w Polsce obowiązywać ustawa o wolontariacie, podatnicy płacący podatek dochodowy od osób fizycznych otrzymali możliwość corocznego przekazania 1 procent swojego podatku na rzecz wybranej przez siebie organizacji pożytku publicznego, która znajduje się w spisie tego rodzaju organizacji. Na podstawie złożonego przez podatnika zeznania podatkowego jeden procent na konto bankowe OPP przekazany zostaje przez naczelnika Urzędu Skarbowego.

Akcja zbierania pieniędzy z jednego procenta obejmuje całą Polskę. Jak wskazują dane Ministerstwa Finansów liczba podatników, którzy przekazali swój 1 procent w mijającym roku wynosi ponad 8 mln 600 tyś osób, które łącznie przekazały na ten cel: 357 milionów zł.  Ilość osób przekazujących jeden procent na OPP była wyższa jednak kwota niższa, w stosunku do roku 2009, kiedy to ponad 7 mln 300 tyś osób przekazało: 380 milionów.

Czy Rybnik również może pochwalić się tendencją wzrostową? Rybnicki Urząd Skarbowy podliczając zeznania podatkowe podał do wiadomości, że w roku 2010 złożono ponad 91 tysięcy zeznań podatkowych, a jeden procent podatku przekazało organizacjom 49.215 podatników, co daje ponad 19% więcej w porównaniu z rokiem poprzednim. Łączna kwota przekazana organizacjom pozarządowym w ramach podatkowych odpisów wyniosła blisko 2, 454 mln zł.

Faktem, który niestety bardziej martwi niż cieszy jest to, że niewielka ilość tych pieniędzy pozostaje przekazana organizacjom działającym w Rybniku oraz na terenie powiatu rybnickiego. Nasze lokalne organizacje otrzymały jedynie 14%, co daje kwotę 328 tyś. zł. Mimo, że kwota ta nie jest zawrotna, jest ona o 30% wyższa niż przed rokiem.

Pozostaje mieć nadzieję, że w przyszłym roku rozliczeniowym mieszkańcy Rybnika postanowią w większym stopniu wesprzeć lokalnie działające Organizacje Pożytku Publicznego, częściej biorąc je pod uwagę przy wypełnianiu deklaracji podatkowej.

Sylwia Oślizło

Wesołych Świąt:)

22 Dec 2011

Tego właśnie życzy wszystkim czytelnikom naszego bloga cała załoga CRIS:)

Bida z nędzą – ekonomia społeczna po Polsku

28 Nov 2011

caritas

W Polsce  na rozwój ekonomi społecznej wydamy w latach 2007-2013 coś około 400 milionów złotych pochodzących z Europejskiego Funduszu Społecznego.

Dodatkowe wsparcie dla takich działań można uzyskać np. z Funduszu Inicjatyw Społecznych. Zmienia się prawa – klauzule społeczne w zamówieniach publicznych, spółdzielnie socjalne mogą funkcjonować na bardziej przyjaznych zasadach.

I co?
Sektor jest stabilny tak bardzo, że jak nie rósł – tak nie rośnie. Przychody  organizacji z tytułu sprzedaży usług, czy to w ramach działalności odpłatnej, czy nieodpłatnej są od kilku lat na tym samym poziomie.

Dlaczego?
Latem byłem  w Austrii. Malutka miejscowość w górach, w której zauważyłem sklep Caritasu. Wewnątrz można kupić używane ubrania, stare książki – ekonomicznie i ekologicznie.  Poza tym rękodzieło podopiecznych organizacji.  To samo co u nas (kooperatywa.org.pl). Tylko, że u nas takie miejsca mijam szerokim łukiem. A tam chętnie wstąpiłem, Bo wystawa wyglądał atrakcyjnie i niczym nie różniła się od tej w centrach handlowych. Jeszcze sporo musimy się nauczyć.

I to dotyczy także innych podmiotów np. sklepów  na Powstańców Śląskich w Rybniku, gdzie prowadzimy działania związane z rewitalizacją.

pm

Piszemy o Funduszach Europejskich

26 Sep 2011

Fundusze Europejskie

Atrakcyjny, opowiadający o ludziach, wolny od suchych faktów, dostosowany do potocznego sposobu myślenia i widzenia świata, łatwy do przyswojenia po jednokrotnym przeczytaniu… taki powinien być tekst o Funduszach Europejskich.

Językoznawca i medioznawca Tomasz Piekot w artykule “Dziennikarze do zadań specjalnych” oprócz przepisu na dobry artykuł prezentuje też listę najbardziej typowych uchybień, które sprawiają, że materiały dziennikarskie na temat Funduszy Europejskich są nieciekawe i trudne do zrozumienia dla zwykłych ludzi. Znalazły się na niej:

  • mglistość języka (długie zdania i trudne wyrazy);
  • powielanie euromowy, czyli sposobu mówienia i myślenia europejskiej administracji;
  • propaganda sukcesu, polegająca na zbyt emocjonalnym pisaniu o niewielkich i banalnych niekiedy wydarzeniach;
  • nienaturalne metafory obce doświadczeniom zwykłych ludzi (np. fundusze jako zastrzyk leczący gospodarkę);
  • niski wskaźnik antropocentryzmu (bohaterami tekstów zamiast ludzi stają się drogi, stadiony czy firmy);
  • nieskuteczna wizualizacja, która nie pomaga w zrozumieniu i przyswojeniu informacji (przypadkowe fotografie, które nie pełnią funkcji wizualnych nagłówków czy komentarzy);
  • brak więzi z czytelnikami i pomijanie elementu interakcji między nadawcą a odbiorcą (teksty koncentrują się na suchych faktach).

Artykuł Piekota skierowany jest do dziennikarzy, ale z jego porad skorzystać powinni także przedstawiciele organizacji pozarządowych, którzy mądrze korzystają ze środków unijnych, lecz czasami nie potrafią o tym opowiedzieć.

***
Artykuł “Dziennikarze do zadań specjalnych” pojawił się w dodatku promocyjno-edukacyjnym miesięcznika “Press”.

en

Co z tą szkołą?

19 Sep 2011


Uczniowie rok szkolny rozpoczęli przed dwoma tygodniami. Lada moment zajęcia zaczną studenci. Wszyscy trafią w trybiki systemu, który nie nadąża za zmieniającym się światem.

Nie nadąża, bo zdaniem Piotra Ciesielińskiego został zaprojektowany zgodnie z wymaganiami XIX i XX-wiecznego rynku pracy. Między innymi dlatego marnuje talenty, promuje niezdrową rywalizację i lekceważy znaczenie sztuki.

W artykule “Dlaczego szkoła przegapiła ich talenty” Ciesieliński stwierdza: “Rodzimy się kreatywni i twórczy, ale w szkole tracimy te naturalne zdolności. Bo szkoła, zamiast odkrywać talenty, zabija je. Zamiast pielęgnować różnorodność, stara się przerobić wszystkich uczniów na jedną modłę, niczym dania w edukacyjnym fast foodzie.”

Dalej zarzuca szkole, że nie uczy współpracy: “we współczesnym świecie liczą się tzw. miękkie umiejętności – umiejętność komunikowania się, inteligencja emocjonalna, zdolność do pracy w zespole. Epoka samotnych wynalazców dawno przeszła do historii”.

Krytykuje także lekceważący stosunek do sztuki, która potocznie pojmowana nie niesie żadnej wartości, lecz której brak w szkole okalecza nas. Sztuka bowiem “wzmaga uwagę poznawczą, dzięki czemu jesteśmy w stanie skupić się na czymś wystarczająco długo, by to zapamiętać”.

Tekst obowiązkowy dla instytucji szkoleniowych, które tak jak CRIS projektują warsztaty i szkolenia w obszarach, których zabrakło w programach szkolnych: Piotr Ciesieliński, “Dlaczego szkoła przegapiła ich talenty”, “Gazeta Wyborcza” z 17 września 2011 r.

Na załączonym filmie Ken Robinson, na którego także powołuje się Ciesieliński, mówi o kreatywności i zastanawia się czy szkoły faktycznie zabijają w nas zdolności twórcze. Link do drugiej części wystąpienia: Szkoły zabijają kreatywność 2

en

Problemy z wolontariatem w naszym regionie

18 Aug 2011

Co widać ze słupka?
Wyniki badań są jednoznaczne, brakuje wolontariuszy. Tylko około 16% Polaków deklaruje, że w ciągu ostatniego roku podjęło się jakiegokolwiek wolontariatu. Wypadamy blado w porównaniu do reszty Europy. W Norwegii, jako wolontariusze określa się aż 66,8% społeczeństwa, w Niemczech 45,8%, a na Słowacji 23%. Niestety aktywne społeczeństwa potrzebują pracy na zasadzie wolontariatu, by móc działać w sferach, w których nikt działań nie podejmuje.

Dlaczego jest tak mało wolontariuszy?

Brakuje wolontariuszy to już wiemy, ale z jakiego powodu? Przede wszystkim na Śląsku brakuje informacji o wolontariacie. Może powstanie dobrego źródła wiedzy pomogłoby zaktywizować społeczeństwo w tym zakresie. Ludzie nie podejmują się wolontariatu, gdyż nie posiadają podstawowej wiedzy o tej formie aktywnej społecznej działalności. Nasze społeczeństwo nie wie kto może być wolontariuszem, gdzie można pracować i dlaczego warto to robić.

Czy w internecie znajdziemy wartościowe informacje, gdy zaczniemy szukać czegoś o wolontariacie. Z tym bywa różnie. Na pewno brakuje jednego miejsca, w którym znaleźć można informacje dotyczące wolontariatu, szczególnie wśród seniorów. Na Zachodzie wolontariat osób starszych to coś naturalnego, u nas wciąż rzadkość.
Mimo tego, że w szkołach brakuje nauczania o wolontariacie najczęściej wolontariuszami są osoby młode – uczniowie i studenci. Mogłyby to być osoby na emeryturze, którzy mają więcej czasu, ale często brakuje im właśnie kontaktów z ludźmi.

Winne złe nastawienie społeczeństwa…
Należy przełamać stereotypy dotyczące wolontariatu, który większości Polaków kojarzy się z czuwaniem przy chorych w hospicjach, a tak naprawdę stwarza szeroką ofertę zaangażowania, np.: prowadzenie korepetycji, pomoc w organizacji imprez kulturalnych, opieka nad zwierzętami itp. Trzeba też zwrócić uwagę, że nie trzeba poświęcać całego wolnego czasu na wolontariat, niekiedy wystarczy spędzić choćby 2 godziny miesięcznie, by komuś pomóc.

…a także podejście organizacji i instytucji
Instytucje publiczne i organizacje pozarządowe też czasami nie są odpowiednio przygotowane do współpracy z wolontariuszami. Niekiedy właśnie przez problemy ze znalezieniem miejsca swojej wolontariackiej pracy ludzie rezygnują z tej formy aktywności.

PS. Ostatnio powstała platforma internetowa dotycząca wolontariatu z bazą sprawdzonych informacji i wskazówek – www.strefa-wolontariat.pl. Będzie to portal o charakterze regionalnym, uwzględniającym specyfikę regionu w wymiarze kulturowym i demograficznym. Dla celów szerzenia idei wolontariatu i rozprzestrzeniania informacji o nim będzie zintegrowana z serwisami społecznościowymi.

Szymon Tkocz

11 minut

8 Aug 2011

Budowanie nowych dróg, remonty tych istniejących potrzebne są i basta. To jak się je wykonuje – czasem mnie dziwi. Jako laik nie mam zamiaru tu doradzać fachowcom. Pewnie więcej mógłbym powiedzieć na temat harmonizacji pewnych działań, ale moje doświadczenia także nijak mają się do tych inwestycji.

Jest jednak kamyczek, który pozwolę sobie wrzucić do tego ogródka. Koleżanki jadące od strony Raciborza przebijały się przez Rybnik 40 minut. Latem, w szczycie sezonu urlopowego. Powód – początek remontu Budowlanych, Kominka i Ronda Mazamet.

Pierwszy problem – użytkownicy dróg w zdecydowanej większości nie wiedzą o rozpoczęciu prac. Zatem polityka informacyjna była zła, informacja nie dotarła do zainteresowanych.

Sprawa druga – komunikacja publiczna. A właściwie informacja i promocja takiego sposobu podróżowania. Widziałem w tym mieście piękne billboardy pokazujące różne atrakcje miasta (a jako mieszkaniec wiem o nich…), widziałem reklamy kanalizacji. Nie widziałem żadnej reklamy transportu publicznego. Za każdym razem kiedy jestem w tzw. starej UE dziwi mnie komunikacja. Bo jest zsynchronizowana, działa i widać gołym okiem przybysza, że władze lokalne traktują ją priorytetowo. Ona właśnie tworzy miasto, jest jego naturalnym krwioobiegiem. To jest cywilizacyjna przepaść.

Cieszy mnie niezmiernie, że w naszym inkubatorze pojawiła się grupa zainteresowana tematem. To Stowarzyszenie Zwykłe TRAKT. Mam nadzieje, że to są ludzie, którzy zainicjują debatę publiczną na temat komunikacji. Bo zainteresowanych – w co nie wątpię – nie zabraknie.

Jesienią czeka nas wielka kumulacja. Wiele wskazuje, że prace na Wodzisławskiej i Raciborskiej będą realizowane jednocześnie. Mieszkańcy Niewiadomia i Niedobczyc pojadą do centrum w korku z Nowego Jorku. Wiecie ile trwa podroż pociągiem z Niewiadomia do centrum? 11 minut. Z Niedobczyc jeszcze mniej.

Piotr Masłowski